sobota, 27 czerwca 2009

So I can't live, I can't live...

Doprawdy - najpiękniejszy wieczór, jaki mógł się przydarzyć. Energia, szał, dudniąca muzyka, Kyo krzyczący "Polska", non stop uśmiechający się Die, pełen energii Toshiya, Kaoru w roli "I'm mastah~" i cichy Shinya... Po prostu Dir en grey w całej swojej niesamowitej okazałości.

Szersza recenzja jest na moim LiveJournal'u lub na devianART.

A to, kwintesencja całego koncertu. Idealne podsumowanie i utwór odzwierciedlając wszystko...
:KLILK: "The Final" :KLIK:

piątek, 19 czerwca 2009

Ech... ^^'

Powiem szczerze - co za dużo nie absolutnie nie zdrowo. Nawet jeżeli się nie chce, to i tak rzuca się na psychikę.
Bo tak z nudów i właściwie przez to, ze Rzab się tak zachwycała, obejrzałam sobie Vampire Knight. Mamy nieco poschizowana i nieco przesadnie dramatyczną historię o wampirach. Dodam, że o ładnych wampirach ;] Właściwie w dużej mierze ogląda się to, po to, by popatrzeć na bishonenów xDDD
I chyba to hurtowe oglądanie naprawdę może zaszkodzić. Bo jakim prawem śnił mi się Zero?! No pytam się! I to w takiej sytuacji - NO PYTAM SIĘ! xDDDD [i dlaczego, aj to nadal tak dokładnie pamiętam? xD]
Niżej główni bohaterowie całego zamieszania ;]


Co dalej - właśnie usłyszałam nowy song the GazettE pt "THE INVISIBLE WALL" i już wiem, że 15 lipca najpierw się zapłacze, a potem umrę, kiedy wyjdzie album -tak, jestem nienormalna xD

I pofarbowałam i ścięłam włosy ^^ Jest fajnie ^w^ Jednakże mamuśka zachwycona nie jest, ze mam włosy czarne od spodu xD O ironio, nie przeszkadza ja rudo-czerwony na górze xDD

I odliczanie do koncertu Dir en grey wciąż trwa <3 Zostało 5 dni ludziska <3