Mam kilka mniej lub bardziej poważnych nałogów. Chyba jak każdy. Nie są to jednak żadne używki. Raczej jest to coś, bez czego nie da się funkcjonować, albo funkcjonuje się nie najlepiej.
Może to być poranna kawa.
Mogą to być rozmowy na gadu do nieprzyzwoitych godzin porannych.
Może to być pewien muzyk.
Oby tydzień się skończył, podobnie jak następny, a ostatecznie te trzy dni i wtedy wszystko będzie zdecydowanie optymistyczne.
Pożyjemy, zobaczymy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarze:
Hmmmm... Z tymi nałogami to Ciebie rozumiem. Co prawda nie piję kawy i nie przesiaduję tak długo na gadzie, ale poza tym wiem, o co Ci chodzi :) Ja na takie małe rzeczy mówię "moje zboczeństwa". A najciekawsze, że z tym się nie wygra. A przynajmniej tak jest w moim przypadku. Bo nie widzę powodu, żeby się zmieniać :)
I cio to za trzy dni, które mają minąć? Masz zły humorek, Szkrabku :(?
Prześlij komentarz